We say farewell to suk in Marrakesh while visiting the “production plant” of cosmetics and spices. A tiny room where walls are covered with jars full of “secret” mixtures. Along corridors sacks with dried herbs and colorful stones. A man in white apron applies different ointments to our skin and we only pray that it will not end in any rush.

Żegnamy suk w Marrakeshu wizytą w “wytwórni” kosmetyków i mieszanek przyprawowych. Mały pokoik o ścianach wyłożonych słoikami z kolorowymi “tajemnymi” miksturami. Na korytarzach wory z suszonymi ziołami i różnobarwnymi kamieniami. Pan w białym kitlu rozsmarowuje nam na rękach różne specyfiki, a my martwimy się, by nie dostać od nich jakiejś wysypki.

Advertisements